Umowa przedwstępna – treść i skutki zawarcia
Sie20

Umowa przedwstępna – treść i skutki zawarcia

Przy planowanych poważnych zakupach (np. nieruchomości  lub dużych partii towaru) coraz częściej jeszcze przed zawarciem właściwej umowy, strony decydują się na zawarcie tzw. umowy przedwstępnej. Wynika to po prostu z prozaicznej chęci zabezpieczenia własnych interesów, ale czasem jest też podyktowane warunkami stawianymi w samych negocjacjach przez jedną ze stron. Umowa przedwstępna jest opisywana w literaturze jako rozwiązanie korzystne dla „wszystkich zainteresowanych” i stanowiące swego rodzaju zabezpieczenie i gwarant przyszłej transakcji. Kupujący ma pewność, że sprzedający nie zawrze umowy z kimś innym, a sprzedawca, że w razie gdyby kupiec chciał wycofać się z umowy, może np. otrzymać odszkodowanie. Innymi słowy (przynajmniej w teorii) jest to rzadka sytuacja z typu „wilk syty i owca cała”. Charakter umowy definiuje Kodeks cywilny (art. 389–390, Dz. U. z 1964 r., Nr 16, poz. 93 z późn. zm.,) jako taką umowę, w której jedna lub obie strony zobowiązują się do zawarcia w przyszłości  umowy właściwej. Aby jednak umowa przedwstępna miała moc prawną i spełniła swoją rolę, należy dopełnić kilku ważnych wymogów. Jednym z podstawowych warunków, które stawia Kodeks Cywilny w stosunku do umowy przedwstępnej jest określenie istotnych postanowień umowy przyrzeczonej (tzw. esentialia negotii). Jeśli zatem mamy do czynienia na przykład z umową sprzedaży mieszkania, w umowie przedwstępnej muszą znaleźć się takie podstawowe elementy jak: przedmiot umowy (jego precyzyjne określenie) oraz cena sprzedaży. Gdy zdarzy się tak, że w zapisach przedwstępnej umowy nie będzie precyzyjnie wskazanych wspomnianych elementów, nie będzie można uznać, że umowa przedwstępna została skutecznie zawarta. Umowa przedwstępna może (choć nie musi) również określać termin zawarcia umowy właściwej (np. przez podanie daty kalendarzowej, do której albo w której ma być zawarta umowa właściwa). Jeżeli jednak strony nie określiły terminu zawarcia umowy właściwej (czyli o której mowa w tej przedwstępnej), strona uprawniona może żądać zawarcia takiej umowy w terminie przez nią wyznaczonym. Jeżeli jednak w ciągu roku od dnia zawarcia umowy przedwstępnej nie został wyznaczony termin do zawarcia umowy przyrzeczonej, nie można żądać jej zawarcia. Jeśli zaś stronom zależy na przeciągnięciu całego procesu w czasie, mogą powołując się na Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 28.10. 2010 r. II CSK 219/10, zawrzeć umowę przedwstępną zobowiązującą do zawarcia kolejnej umowy przedwstępnej. Strony mogą rzecz jasna wprowadzić postanowienia wykraczające poza ustawowe minimum jej treści. Umowa przedwstępna może mieć tak naprawdę postać odrębnej umowy, albo przybierać postać jedynie postanowień umieszczonych w innej umowie lub dokumencie. W praktyce najczęściej stosuje się jednak osobną umowę pisemną lub umowę w formie aktu notarialnego. Należy również pamiętać, iż ze względu na swoją funkcję, umowa przedwstępna nie może mieć za swój przedmiot takiej umowy przyrzeczonej, która w świetle postanowień Kodeksu cywilnego byłaby nieważna. Wyłączając ten jeden przypadek, umowa przedwstępna może poprzedzać zawarcie praktycznie każdej umowy definitywnej. Wobec tego...

Czytaj dalej
PRAWNE ABC START-UP ’ÓW część 3
Cze22

PRAWNE ABC START-UP ’ÓW część 3

III. Własność intelektualna – czyli dobro każdego przedsiębiorcy Bez względu na to, jakiej branży dotyczy startup, poszczególne jego elementy podlegają albo mogą podlegać różnej ochronie prawnej, w zależności od działań, które są podejmowane. Ryzyka związane z naruszeniami praw własności intelektualnej – brak należytego przeniesienia praw autorskich – podczas podpisywania umów z programistami czy grafikami, startupowcy powinni pamiętać, by zadbać o umowy w formie pisemnej, w której zawarta jest należycie zredagowana klauzula przeniesienia praw autorskich ze szczegółowo wyróżnionymi polami eksploatacji. Co ważne, umieszczenie wyrażenia „na wszystkich polach eksploatacji” nie jest wystarczające, by dać pełną ochronę prawną – taką daje dopiero jasne i wyraźne wymienienie konkretnych pól. – uniknięcie licencji Rok rocznie pojawia się wiele informacji o wojnach patentowych, które toczą się między gigantami nowych technologii, np. sieć Nokia z Google czy Facebook z Yahoo!. Międzynarodowa ochrona patentowa stanowi tutaj istotny element zarówno działań ofensywnych, jak i defensywnych. Jak jednak zabezpieczyć się przed ryzykiem narażenia na utratę tych praw przez raczkujący start-up? Pierwszym krokiem do tego, aby ustrzec swój pomysł przed kradzieżą jest zasada – ”think global, act local”. Startup powinien więc zacząć od ubiegania się o patent krajowy. Umożliwi to zachowanie prawa do danego wynalazku przez pewien okres. Równocześnie można w tym czasie myśleć i zacząć planować pozyskanie międzynarodowej ochrony patentowej. Warto pamiętać, że patenty krajowe ograniczone są do terytorium danego państwa, istotnym jest aby dobrze opracować strategię działania i przeznaczyć na ten cel odpowiedni budżet. Pozyskane środki powinny zostać przeznaczone do ubiegania się o prawa do własności intelektualnej w wybranych krajach. Warto również pamiętać o tym, że po zgłoszeniu patentu na terytorium Stanów Zjednoczonych, występuje ograniczenie czasowe na możliwość wnioskowania o udzielenie międzynarodowej ochrony patentowej. Ważne. Zgłoszenie europejskie w Europejskim Urzędzie Patentowym w Monachium bądź zgłoszenie w systemie międzynarodowym PCT. Jest to pewnego rodzaju międzynarodowy układ patentowy, zrzeszający w swoim kręgu 146 państw. Umożliwia on  uzyskiwanie patentów w krajach układu, pozwalając na  jednorazowe zgłoszenie patentowe PCT. Warto także, aby właściciele startupu najpierw zorientowali się, o które kraje „powalczyć” (mówiąc w jeszcze większym uproszczeniu, w którym kraju chcą prowadzić swój biznes lub który rynek będzie głównym odbiorca towaru / usługi). Dobrze jest na początku pokusić się o swoiste rozpoznanie rynku i dowiedzieć się, gdzie są potencjalne rynki zbytu i na jakie obszary świata będzie można później ewentualnie rozszerzyć produkcję. Co równie istotne, właściciele startup’ów powinni mieć wiedzę, czy konkretny, wybrany przez nich wstępnie kraj ma prawa patentowe wpływających na ich technologię. Niektóre państwa zabraniają udzielania patentów chociażby na metody leczenia czy sprzedaż leków testowanych na ludziach czy zwierzętach. W kwestiach czysto formalnych można też wskazać, aby właściciele startup’ów ściśle pilnowali i przestrzegali wszelkich kwestii proceduralnych dotyczących zgłoszenia patentu, takich jak...

Czytaj dalej
PRAWNE ABC START-UP ’ÓW część 2
Cze10

PRAWNE ABC START-UP ’ÓW część 2

II. Umowy handlowe – czyli najważniejsze umowy i najistotniejsze postanowienia dla przedsiębiorcy prowadzącego Start-up W ferworze walki o własny Start-up kolejnym krokiem po wyborze formy prowadzenia działalności jest zawarcie szeregu umów o charakterze wewnętrznym (pomiędzy twórcami, udziałowcami, wspólnikami) oraz tych skierowanych „na zewnątrz” jak np. umowa o wykonanie strony internetowej, projektu logo czy choćby umowa z bankiem o otwarciu linii kredytowo-gotówkowej. Founders Agreement W pierwszej kolejności należy rozważyć zawarcie umowy zwanej „Founders Agreement”. Z pozoru niewiele mówiąca umowa jest tak naprawdę regulacją wszelkich najistotniejszych kwestii dotyczących uczestnictwa pomysłodawców w start-upie. Warto usiąść przy jednym stole, poświęcić tyle czasu ile trzeba na „cooperative work”, i ustalić najistotniejsze kwestie. „Founders Agreement” czy też umowa założycieli powinna przede wszystkim regulować kwestię podziału udziałów każdego założyciela w projekcie. Jak łatwo można się domyślić,  podział ten w pewien sposób reguluje kto w jakim zakresie będzie uzyskiwał profity z prowadzonej działalności. Bez ustalenia tej kluczowej kwestii, trudno będzie ruszyć do przodu, jednak czasami warto zmierzyć się z tym wyzwaniem już na tym etapie projektu. W takiej umowie warto opisać również kto i w jakiej wysokości wniesie wkłady, kto będzie uczestniczył w procesie decyzyjnym start-upu czy chociażby kwestie dotyczące relacji z kluczowym inwestorem, który sfinansuje działalność. W tym miejscu warto wspomnieć o „vestingu” czyli dobrowolnym zobowiązaniu się partnerów biznesowych do tego, że w okresie rozkwitu wspólnej działalności w start-upie nie zaniechają oni w dążeniach do dalszego inwestowania, działania zawodowego na rzecz start-upu, a gdy tego nie dopełnią zostaną zobligowani do zbycia części swoich udziałów po określonej, często niższej cenie. Jest to pewnego rodzaju „motywator” dla „co-founderów” aby troszczyli się o wspólny rozwój przedsięwzięcia. Równie istotne jest ustalenie, w jaki sposób co-founderzy ustalą kwestię dotyczące IP (ang. Intellectual property), które będą istotnym kapitałem przyszłej firmy. Wszystko to, co powstanie w trakcie funkcjonowania start-upu, jak choćby oznaczenia graficzne, logo, aplikacje i rozwiązania mobilne, wydane publikacje, czy także know-how stanowią pewien składnik, który na dalszym etapie prac co-founderzy będą mogli zaprezentować inwestorowi i pozyskać finansowanie. W przypadku nieuregulowania kwestii dotyczących IP mogą udaremnić efekty wspólnej pracy, a w ostatecznym rozrachunku zniweczyć szanse na dalsze rozmowy z inwestorem. Umowa Inwestycyjna Każdy twórca dochodzi do pewnego momentu, w którym chce skonkretyzować dotychczasowe ustalenia z inwestorem, zabezpieczyć się na różne okoliczności związane z brakiem woli dalszego finansowania na zasadach „venture capital”, a więc chronić swój interes i zmniejszyć do minimum ryzyko inwestycyjne. Przedsiębiorca w pierwszej kolejności powinien zapoznać się z kluczowymi postanowieniami typowych umów inwestycyjnych, które będzie mógł wynegocjować, a których powinien unikać jak ognia. Do najczęściej spotykanych postanowień, możemy zaliczyć następujące: Nakaz wyłączności operacyjnej Na tym postanowieniu najbardziej może zależeć inwestorowi. Jest to zobowiązanie „co-founderów” do tego, że nie będą prowadzić...

Czytaj dalej
PRAWNE ABC START-UP ’ÓW część 1
Maj31

PRAWNE ABC START-UP ’ÓW część 1

Każdy przedsiębiorca przed podjęciem decyzji o założeniu biznesu zapewne zastanawiał się od czego tak naprawdę powinien zacząć i co będzie mu niezbędne, jeżeli chodzi o szeroko rozumiane kwestie prawne. Liczba pierwszych problemów czy wyzwań, przed którymi staje człowiek marzący o karierze na skalę Billa Gatesa jest tak różna, jak różny jest sam pomysł na biznes. Niemniej jednak trzy główne kategorie zawsze pozostają niezmienne: forma prawna działalności, rodzaje pierwszych podpisywanych umów handlowych oraz to co w start-upie najcenniejsze – własność intelektualna. I. Forma prawna – spółka, a może jednoosobowa działalność gospodarcza? Powszechność i różnorodność dostępnych form działalności zmusza do stanięcia przed wyborem, która z nich okaże się dla startującego biznesu najkorzystniejsza. Warto przed podjęciem decyzji udzielić odpowiedzi na pytanie – jaki dochód zamierzamy osiągnąć, ilu pracowników chcemy zatrudnić, czy też w jaki sposób chcemy ograniczyć nasza odpowiedzialność za zobowiązania. W Polsce wśród najczęściej spotykanych form działalności, w której Start-up może swobodnie funkcjonować to: Spółki kapitałowe (spółka z ograniczoną odpowiedzialnością i spółka akcyjna); Spółki osobowe (spółka jawna, spółka partnerska, spółka komandytowa, spółka komandytowo-akcyjna); Indywidualna działalność gospodarcza, zarejestrowana w Centralnej Ewidencji i Informacji Gospodarczej (CEIDG) – w tym także działalność w formie spółki cywilnej  (umowy dwóch lub wielu przedsiębiorców) Warto wspomnieć również o tym, że niekiedy zdarza się iż przedsiębiorca tworzy w Polsce oddział przedsiębiorstwa zagranicznego czy też jego przedstawicielstwo. Również i taka forma działalności jest regulowana przez polskie przepisy. I warto od razu wyjaśnić, że nie ma jednego idealnego modelu, który sprawdziłby się w każdej sytuacji, jednakże można przeprowadzić pewną analizę ryzyka, a także potencjalnych korzyści wynikających z dokonania konkretnego wyboru. Najprostszą i najczęściej spotykaną formą działalności jest działalność w formie jednoosobowej działalności gospodarczej. Można taką działalność rozszerzyć chociażby poprzez zawarcie z innym przedsiębiorcą umowy spółki cywilnej. Plusem tego rozwiązania jest mało skomplikowana i mało czasochłonna forma rejestracji, stosunkowo niskie opłaty, jednakże za zobowiązania firmy jej założyciel ponosi nieograniczoną odpowiedzialność, w tym za zobowiązania podatkowe. W przypadku większych przedsięwzięć, bardzo często spotykaną formą działalności jest spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Godnym uwagi jest rozważenie połączenia dobrodziejstw spółki z o.o. oraz spółki komandytowej. W przypadku spółki komandytowej (w której „schowana” zostanie spółka z o.o.), przede wszystkim po stronie korzyści należy wskazać ograniczenie odpowiedzialności wspólnika (co-foundera) za zobowiązania spółki, a ponadto firma zyskuje optymalizację podatkową z wykorzystaniem funkcjonujących mechanizmów prawno-podatkowych. Jeżeli start-upowiec zdecyduje się na działalność właśnie w takie formie, wówczas nieodzowna może okazać się wizyta w jednym z inkubatorów, fundacji czy po prostu u prawnika, który pomoże przygotować umowę spółki. Cały bowiem sukces tej formy prowadzenia biznesu jest uzależniony właśnie od prawidłowego opracowania tej umowy i umowy spółki komandytowej. Spółka komandytowa, w opisanym powyżej modelu, pozwoli na uniknięcie podwójnego opodatkowania (co ma miejsce w...

Czytaj dalej
Odpowiedzialność likwidatora spółki z ograniczoną odpowiedzialnością za zobowiązania spółki
Mar03

Odpowiedzialność likwidatora spółki z ograniczoną odpowiedzialnością za zobowiązania spółki

Likwidator spółki z ograniczoną odpowiedzialnością odpowiada w takim samym zakresie i wedle tych samych zasad co członek zarządu za zobowiązania spółki, których nie udało się wyegzekwować. Odpowiedzialność likwidatora spółki z o.o. wynika z art. 280 k.s.h., który nakazuje odpowiednio stosować do likwidatorów przepisy dotyczące członków zarządu, a więc również art. 299 § 1 k.s.h. Przepis stanowi, że: „jeżeli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna, członkowie zarządu odpowiadają solidarnie za jej zobowiązania.”. Warto w tym miejscu wspomnieć o zmianach w przepisach, jakie zostały wprowadzone ustawą z dnia 15 maja 2015 r. Prawo restrukturyzacyjne (Dz.U. z 2015 r. poz. 978), która weszła w życie z dniem 1 stycznia 2016 r. Ustawa (w tytule VI zawierającym przepisy przejściowe i zmiany w przepisach obowiązujących) wprowadziła do k.s.h. nowy przepis – art. 299 ze zn,1 k.s.h. regulujący wprost reżim odpowiedzialności likwidatora spółki z o.o. powołanego uchwałą wspólników. UWAGA! Z dniem 1 stycznia 2016 r. w życie wszedł nowy przepis –art. 299 ze zn.1 k.s.h. w następującym brzmieniu: Art. 299 ze zn. 1 k.s.h. – Do likwidatorów spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, z wyjątkiem likwidatorów ustanowionych przez sąd, przepis art. 299 stosuje się odpowiednio. Do czasu uchwalenia powyższego przepisu odpowiedzialność likwidatorów za zobowiązania spółki była przedmiotem rozbieżności w orzecznictwie. Odpowiedzialność na gruncie art. 299 w zw. z art. 280 k.s.h. została zaaprobowana w uchwale Sądu Najwyższego podjętej w składzie 7 sędziów z dnia 28 stycznia 2010 r., (sygn. III CZP 91/09, Biul. SN 2010, Nr 1, s. 12) w której Sąd Najwyższy wskazał wprost, iż: “Odpowiedzialność przewidzianą w art. 299 k.s.h. ponosi także likwidator spółki z ograniczoną odpowiedzialnością”. W zakresie odpowiedzialności likwidatora Sąd Najwyższy wypowiedział się również w uchwale z dnia 28 lutego 2008 r. w sprawie III CZP 143/07, w której zauważył, że uwzględniając cel i charakter odpowiedzialności przewidzianej w art. 299 k.s.h. należy przyjąć, iż „w razie bezskuteczności egzekucji określonego zobowiązania odpowiedzialność na zasadach tego przepisu ponoszą osoby będące członkami zarządu lub likwidatorami w czasie istnienia tego zobowiązania, a ściślej – jego podstawy”. Stanowisko Sądu Najwyższego przed rokiem 2008 kształtowało się jednak mniej jednoznacznie. Sąd Najwyższy pozostawał na stanowisku, wyrażonym chociażby w wyroku z dnia 6 lipca 2007 r., III CSK 2/07, OSNC 2008, Nr C, poz. 63) iż „likwidator spółki z ograniczoną odpowiedzialnością nie ponosi odpowiedzialności na podstawie art. 299 k.s.h.”. Nie wskazano jednak czy ponosi on w ogóle jakąkolwiek odpowiedzialność, a jeżeli nawet ją ponosi to na jakich zasadach. Stworzyło to pewien stan niepewności prawnej, który należało uregulować chociażby przez zmiany legislacyjne. Analizując dotychczasowe orzecznictwo, można było pokusić się nie tylko o stwierdzenie, ale właściwie i wniosek, iż likwidator spółki z o.o. jednak taką odpowiedzialność ponosi, co do istoty. Zakres odpowiedzialności likwidatora Odpowiedzialność...

Czytaj dalej