Panem et circenses
Lut19

Panem et circenses

Już od jakiegoś czasu jesteśmy, ale przez najbliższe dwa tygodnie z większą intensywnością będziemy bombardowani informacjami z igrzysk oraz symbolami związanymi z tym wydarzeniem. Każdy zna i rozpozna symbol olimpijski (flaga, znak), którego teraz wszędzie pełno. A jak jest z prawami własności intelektualnej do słynnego znaku? Twórcą flagi olimpijskiej jest Pierre de Coubertin, założyciel Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego i twórca nowożytnego ruchu olimpijskiego, który w 1914 roku wpadł na pomysł przedstawienia idei olimpiady za pomoca symbolu, składającego się z pięciu okręgów, symbolizujących pięć kontynentów (obie Ameryki liczone jako jeden kontynent), w pięciu różnych kolorach na białym tle (te 6 barw w tamtym czasie podobno wystarczyło, żeby namalować flagi wszystkich istniejących wtedy państw świata – podobno). Zatem autorskie prawa osobiste należą właśnie do Pierra de Coubertina i trwać będą dopóki będziemy o nim i o jego dziele pamiętać. Gdzieś kiedyś przeczytałem, że Baron de Coubertain zrzekł się praw autorskich do stworzonego symbolu. Pomijając skuteczność takiej czynności (raczej nieskuteczna), zmarł on w 1937 roku, więc autorskie prawa majątkowe i tak na dzień dzisiejszy już wygasły. Także z punktu widzenia prawa autorskiego symbol olimpiady wszedł już do domeny publicznej. Nie jednak prawa autorskie są istotne w przypadku korzystania z symbolu olimpiady. Symbol olimpijski to przede wszystkim międzynarodowy znak towarowy podlegający specyficznej ochronie prawnej. Symbol olimpiady uznawany jest za tzw. znak notoryjny (powszechnie znany), do którego prawa przysługują Międzynarodowemu Komitetowi Olimpijskiemu. W Polsce wyłączne prawo wykorzystywania i używania symboliki olimpijskiej ma Polski Komitet Olimpijski (art. 26 ust. 2 ustawy o sporcie z...

Czytaj dalej
Jakich formalności należy dopełnić, żeby utwór podlegał ochronie
Lut19

Jakich formalności należy dopełnić, żeby utwór podlegał ochronie

Czytelniczka bloga zwróciła się do mnie z takim właśnie pytaniem. Gdzie zatem należy zgłosić fakt powstania utworu? Jakich formalności należy dopełnić? Jakie znaczenie mają nota copyrightowa, czyli słynne „C” w kółeczku, czy też znane wszystkim „all rights reserved”? Powyższe pytanie (i jego uzupełnienie) potwierdza to, że powszechna praktyka, mimo, iż często zupełnie oderwana od faktycznie obowiązujących reguł prawnych, często mocno wdziera się w ludzkie głowy i zostaje przyjęta, jako coś oczywistego i koniecznego. Niemal wszędzie bowiem możemy natknąć się na znaczek © z datą i dodatkowym tekstem np. „copyright by …” oraz inne podobne, takie jak „all rights reserved”, czy też „wszelkie prawa zastrzeżono”. Ale gdzie zastrzeżono? I po co ta nota? Czy w ogóle trzeba dopełniać jakichkolwiek formalności, żeby utwór podlegał ochronie na gruncie prawa autorskiego? NIE! Zgodnie z jedną z podstawowych zasad prawa autorskiego (obowiązującą niemal na całym świecie – wynikającą z konwencji berneńskiej) powstanie utworu oraz korzystanie z praw autorskich nie wymaga spełnienia jakichkolwiek formalności. Powstanie utworu to kwestia faktu, którego nie trzeba nigdzie zgłaszać. Jeśli spełnione zostaną przesłanki objęcia danego wytworu intelektu ochroną, czyli zaistnieje twórczość o indywidualnym charakterze ustalona w jakiejkolwiek postaci, mamy do czynienia z chronionym utworem, którego nie trzeba oznaczać znaczkiem ©, ani jakimkolwiek innym oznaczeniem. Nie trzeba, ale czy można i czy to coś zmienia? Oznaczenie tego rodzaju ma znaczenie marginalne. Z całą pewnością nie powoduje, że oznaczone tak dzieło „z automatu” należy uznać za chronione prawem autorskim. Zawsze należy sprawdzić, czy spełnione są przesłanki (twórczość itd.). Skąd zatem całe zamieszanie z tym znaczkiem i powszechne, często nadużywane i bezmyślne, umieszczenie różnych oznaczeń na egzemplarzach utworów (i generalnie wszędzie, gdzie tylko sie da)? Można doszukiwać się kilku powodów: Przed przystąpieniem USA do konwencji berneńskiej za oceanem obowiązywała zasada, zgodnie z którą nota copyrightowa miała znaczenie, a że lubimy AMERYKĘ i wszystko co amerykańskie, wzorowaliśmy się na nich. Jak napisałem wyżej, po przystąpieniu USA do konwencji berneńskiej również w stanach obowiązuje zasada, zgodnie z którą żadne formalności nie są konieczne. Na marginesie można wspomnieć jedynie, że umieszczenie noty copyrightowej może mieć znaczenie dowodowe i ułatwiać dochodzenie swoich praw (mało wiarygodne jest wtedy twierdzenie pozwanego, że nie wiedział o ochronie prawnoautorskiej danego dzieła). Funkcja informacyjna – wskazuje kto (jaki podmiot) jest właścicielem autorskich praw majątkowych. Copyright holder ułatwia nam  w ten sposób zadanie i ogłasza, że to on jest podmiotem, któremu należy zapłacić za korzystanie z chronionego utworu Oznaczenie autorstwa – w pewnych przypadkach rzeczywiście taka nota wskazuje na osobę twórcy (konkretnej osoby), z czym powiązane jest domniemanie autorstwa, jednak częściej nota taka wskazuje właściciela autorskich praw majątkowych, które twórca mógł przenieść na inny podmiot. Chwyt psychologiczny – wyjście z założenia, że przecież jak...

Czytaj dalej
Projekt budowlany jako nośnik utworu architektonicznego
Sty28

Projekt budowlany jako nośnik utworu architektonicznego

Jarosław Góra – Prawnik Kontynuując cykl Prawa Autorskie w Architekturze dziś na tapetę biorę projekt budowlany, jako jeden z nośników utworu architektonicznego. Wcześniej pisałem już o szkicach[1], wizualizacjach[2] i projekcie koncepcyjnym[3].  Projekt budowlany to jeden z najważniejszych nośników, na jakim utrwalane są utwory architektoniczne. Obecnie obowiązujące przepisy prawa budowlanego uzależniają realizację większości projektowanych obiektów od stworzenia projektu budowlanego. Warto zatem wiedzieć, co kryje się pod tym pojęciem. Projekt budowlany składa się z kliku części: Projekt architektoniczno-budowlany jest częścią projektu budowlanego, którego zakres regulują przepisy ustawy z 7 lipca 1994 r. prawo budowlane oraz wydane na podstawie odpowiedniego przepisu ustawy rozporządzenie Ministra Infrastruktury. Projekt architektoniczno-budowlany określa funkcję, formę oraz konstrukcję projektowanego obiektu. Projekt ten powinien zawierać zwięzły opis techniczny oraz część rysunkową. Opis techniczny powinien określać m.in. przeznaczenie i program użytkowy obiektu budowlanego oraz jego charakterystyczne parametry techniczne, w szczególności: kubaturę, zestawienie powierzchni, wysokość i długość; formę architektoniczną i funkcję obiektu; układ konstrukcyjny obiektu, zastosowane schematy konstrukcyjne; rozwiązania zasadniczych elementów wyposażenia budowlano-instalacyjnego, zapewniające użytkowanie obiektu zgodnie z przeznaczeniem; rozwiązania i sposób funkcjonowania zasadniczych urządzeń instalacji technicznych; charakterystykę energetyczną obiektu; dane techniczne obiektu charakteryzujące wpływ obiektu budowlanego na środowisko. Część rysunkowa projektu, bardziej istotna z punktu widzenia prawa autorskiego, powinna przedstawiać m.in. elewacje w liczbie dostatecznej do wyjaśnienia formy architektonicznej obiektu budowlanego oraz jego wyglądu zewnętrznego ze wszystkich widocznych stron, z określeniem graficznym lub opisowym na rysunku wykończeniowych materiałów budowlanych i kolorystyki elewacji; rzuty wszystkich charakterystycznych poziomów obiektu, w tym widok dachu lub przekrycia oraz przekroje przeprowadzone w charakterystycznych miejscach obiektu; podstawowe urządzenia instalacji ogólnotechnicznych i technologicznych lub ich części; zasadnicze elementy wyposażenia technicznego, ogólnobudowlanego, umożliwiającego użytkowanie obiektu zgodnie z jego przeznaczeniem. Dodatkowo część rysunkowa powinna być zaopatrzona w niezbędne oznaczenia graficzne i wyjaśnienia opisowe umożliwiające jednoznaczne odczytanie projektu budowlanego. Projekt zagospodarowania działki lub terenu stanowi drugą część projektu budowlanego. Podobnie jak projekt architektoniczno-budowlany składa się z części opisowej oraz rysunkowej, sporządzonej na kopii aktualnej mapy z państwowego zasobu geodezyjnego i kartograficznego. Projekt zagospodarowania działki lub terenu określa granice działki, usytuowanie, obrys i układy istniejących i projektowanych obiektów budowlanych, sieci uzbrojeń terenu, układ komunikacyjny, układ zieleni itp. W przypadku pojedynczych obiektów projekt zagospodarowania działki nie będzie raczej stanowił nośnika utworu architektonicznego. Natomiast w przypadku zespołu obiektów usytuowanych na większej przestrzeni projekt taki uznać można za nośnik utworu urbanistycznego lub urbanistyczno-architektonicznego. Projekt architektoniczno-budowlany, który stanowi doprecyzowanie projektu koncepcyjnego, bez wątpienia jest nośnikiem utworu architektonicznego. Na pytanie, czy będzie utworem samoistnym, czy zależnym już próbowałem odpowiedzieć. W pewnych przypadkach stworzenie takiego projektu może stanowić jedynie czynność techniczną, ale o tym już wspominałem[4]. W skrócie – może zdarzyć się, że działalność twórcza skończy się na etapie projektu koncepcyjnego i na późniejszych etapach nie dokonuje się już zmian, ani twórczych uzupełnień. W...

Czytaj dalej
Materiały zamieszczane na Facebooku
Gru16

Materiały zamieszczane na Facebooku

A co to takiego? To rezultat jednego z wielu „łańcuszków”, który zrobił wyjątkowo dużą karierę na FB, a który pojawił się (i wraca) przy zmianie regulaminu tego portalu społecznościowego. Użytkownicy uznali go chyba za bardzo wiarygodny przez te wszystkie odwołania do przepisów, konwencji itp., co w połączeniu z dość sporym szumem medialnym na temat ochrony prywatności, „przywłaszczania” praw autorskich przez portale społecznościowe itd. wpływa na jego „dużą karierę”. Problem bierze się z tego, że ludzie w ogóle nie czytają regulaminów i osobiście nie znam nikogo, kto choćby w części przeczytał regulamin Facebooka przed dokonaniem rejestracji i . rozpoczęciem cudownej przygody z lajkowaniem. To znów przekłada się na to, że użytkownicy FB nie wiedzą, do czego portal jest uprawniony, a do czego nie. Taka sytuacja zaś sprzyja powstawaniu różnych mitów i plotek, że np. wszystko co napiszesz albo wrzucisz na FB trafia do Marka Zuckerberga, staje się jego własnością, może to wykorzystać komercyjnie i w ogóle, że Mark zbiera informacje o użytkownikach, żeby zdobyć władze nad światem. Wystarczyło kilka takich plotek dotyczących praw autorskich do materiałów, które wrzuca się na FB i opisywany łańcuszek zrobił swoje. Czy taki wpis wywołuje skutek prawny? Taki sam jak zamieszczenie wpisu, że każdy na kogo spojrzę od dziś będzie zobowiązany dać mi piątaka (taka zorganizowana akcja). Czyli nie wywołuje żadnego Takie jednostronne oświadczenie nie będzie wiążące dla FB, z którym nasze relacje opierają się na regulaminie. Jak to jest z tymi prawami autorskimi na FB? Regulamin, który każdy użytkownik zaakceptował (inaczej nie zacząłby lajkować ) wprowadza zasady związane z IP. Mianowicie, użytkownik, który zdecyduje się zamieścić jakieś materiały na swoim profilu po pierwsze ponosi odpowiedzialność za ich „legalność” (umieszczanie treści, które naruszają prawa osób trzecich jest niezgodne z regulaminem i zabronione), a po drugie upoważnia FB do korzystania z tych materiałów. Z punktu widzenia autorskich praw majątkowych dochodzi wtedy do udzielenia licencji (niewyłącznej, zbywalnej, obejmującej prawo do udzielania sublicencji, bezpłatnej, światowej) zezwalającej na wykorzystanie przez FB wszelkich publikowanych przez użytkownika treści objętych prawem własności intelektualnej w ramach serwisu Facebook lub w związku z nim – fragment z regulaminu. Licencja wygasa, kiedy usuniemy materiały z serwisu, albo kiedy usuniemy konto (materiały znikają, a FB może z nich korzystać w celach archiwizacyjnych). Z treści regulaminu dowiemy się też, że jeśli FB będzie chciał w jakiś spsób wykorzystać takie materiały, np. przekazać je dalej, zwróci się do użytkownika o udzielenie zgody. Facebook doskonale wie, że nie można się zrzec autorskich praw osobistych, także w tym zakresie zabezpiecza się w ten sposób, że użytkownicy wyrażają zgodę na nieoznaczanie ich autorstwa poprzez rezygnację z roszczeń z tego tytułu. Co do skuteczności tego zapisu mam wątpliwości, niemniej jednak nie ma tu...

Czytaj dalej
Lyrics, czyli prawa autorskie do tekstu piosenki
Gru02

Lyrics, czyli prawa autorskie do tekstu piosenki

Jak donosi Dziennik Internautów (tutaj) właściciele praw autorskich do tekstów piosenek, głównie wydawnictwa muzyczne, zamierzają walczyć z portalami internetowymi, które teksty te zamieszczają na swoich stronach. Czy w Polsce również jest się czego bać? Z punktu widzenia prawa autorskiego tekst utworu muzycznego, sam w sobie może być utworem. W grę wchodzi w takim przypadku kategoria utworów wyrażonych słowem, jednak w przypadku niektórych gatunków muzycznych miałbym pewne wątpliwości – nie wiem, czy niektóre dźwięki wydobywane przez wokalistów w ogóle da się zapisać słowem, ale te pominę. Mamy zatem najczęściej do czynienia z utworem, podlegającym ochronie na gruncie prawa autorskiego. Korzystanie i rozporządzanie z takiego utworu należy do uprawnień twórcy lub innej osoby, która nabyła autorskie prawa majątkowe (ewentualnie osób, które uzyskały odpowiednią licencję). Inne osoby nie są uprawnione do korzystania z utworu w zakresie, który przekraczałby ramy szeroko rozumianego dozwolonego użytku lub licencji ustawowych. Rozpowszechnianie utworu, również w ramach Internetu, to postać korzystania z niego. Taka forma korzystania z utworów nie mieści się w ramach dozwolonego użytku. To oznacza, że na stronie internetowej tekst piosenki zamieścić może osoba uprawniona z tytułu autorskich praw majątkowych lub taka, która uzyskała odpowiednią licencję. Do tej pory portale internetowe, które zamieszczały na swoich stronach teksty utworów muzycznych, nie za bardzo przejmowały się kwestiami prawa autorskiego, ponieważ ta strefa była ignorowana przez copyrightholderów. Jednak jak donosi Dziennik Internautów amerykańska organizacja NMPA (National Music Publishers’ Association) zrzeszająca wydawców muzycznych zgłosiła się do właścicieli tego typu stron w USA i zażądała, aby ci zaprzestali rozpowszechniania chronionych tekstów lub zawarli odpowiednie umowy licencyjne. Czy słusznie? Z punktu widzenia prawa raczej tak. Skoro zamieszczenie utworu w Internecie to postać jego rozpowszechniania, to na takie działanie należy uzyskać zgodę uprawnionego, najczęściej w postaci licencji (płatnej lub bezpłatnej). Z drugiej jednak strony podnosi się, że twórcy (uprawnieni z tytułu autorskich praw majątkowych do tych tekstów) nie tracą na tym, że internauci mogą zapoznać się z tekstem piosenki. Coś na rzeczy chyba jest. Gdy w Internecie pojawi się utwór muzyczny, to można przypuszczać, że osoby, które go ściągną lub osłuchają nie kupią później płyty, jeśli pojawi się e-book, nie kupią książki, jeśli pojawi się film, obejrzą i nie pójdą do kina, a jeśli wiersz, przeczytają i nie nabędą tomiku poezji. Można tak twierdzić. I można się z tym nie zgadzać. Takiego stanowiska bronią tzw. „antypiraci”. Z drugiej strony z wielu badań wynika, że powszechny dostęp do dóbr kultury napędza sprzedaż, a osoby, które „dużo ściągają z sieci” nabywają więcej takich dóbr w formie tradycyjnej, niż „nieściągający”. W przypadku samego tekstu piosenki jest podobnie? Raczej nie. Nawet przyjmując rozumowanie antypiratów – zapoznanie się z samym tekstem nie powinno wpłynąć na sprzedaż muzyki. Tekst jest ważny...

Czytaj dalej